Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

Jednorożec do obrony przed sesją


Jak wiadomo wszem i wobec okolice początku lutego to okres panowania wyjątkowo uciążliwej choroby dopadającej rzesze młodych ludzi, a mianowicie – sesji. Mnie także ta potworzyca dopadła, stąd moja przykra absencja na blogu. Teraz mam krótki antrakt, więc może ponadrabiam zaległości wszelakie, zaczynając od książkowych. Wreszcie zabrałam się za „Grę o tron”, już na jednej z pierwszych stron zachwycił mnie dialog:
"Robb says the man died bravely, but Jon says he was afraid."
"What do you think?" his father asked.
Bran thought about it. "Can a man still be brave if he's afraid?"
"That is the only time a man can be brave," his father told him.
Wpasowuję rzeczywistość w realia egzaminacyjne. Bo czyż powyższy cytat o odwadze i strachu nie oddaje idealnie tego, co czujemy na chwilę przed rozpoczęciem się tego okrrropnie trudnego egzaminu ;)? Na dokładkę kolejny cytat, tym razem stricte z sesji, ponieważ musiałam się o tym człowieku uczyć:
Każdy z nas jest ignorantem, tyle że w różnych dziedzinach wiedzy.
Jose Ortega y Gasset, niezwykle inteligentny człowiek, być może kiedyś o nim parę słów napiszę. A jakby tak dodać to zdanie przy trudnym pytaniu na egzaminie ;)? 

Jeśli chodzi o strój to jest to czerń na wesoło w bardzo przyjemnej kompanii - kropek oraz różowego jednorożca, który przybył do nas z innej galaktyki ^^
The heart of kitsch!












płaszcz, pierścionek, kolczyki - Orsay; bluzka - New Yorker; spodnie - Pako Jeans; narzutka w kropki, pasek - H&M; martensy - McArthur; torebka - Carry; zegarek, nauszniki - jarmark bożonarodzeniowy we Wrocławiu :)

sobota, 28 września 2013

"Ziemia jest pod znaku Wagi"


Jakiś czas temu polecono mi „Dobry Omen” napisany przez Pratchetta i Gaimana. Wprawdzie z twórczością Neila Gaimana nie miałam do tej pory do czynienia (trzeba będzie w przyszłości to nadrobić!), jednak uwielbiam Świat Dysku stworzony przez niesamowitą wyobraźnię sir Terry'ego Pratchetta, toteż bez wahania sięgnęłam po tę pozycję. Nie jest to książka, którą dałoby się opisać, ponieważ żeby zrozumieć, dlaczego jest świetna, trzeba samemu po nią sięgnąć i dać się wciągnąć. Mnie najbardziej zauroczył duet anioła Azirafala i diabła Crowleya. Powieść obfituje w zabawne paradoksy, które wprowadzają nas w świat absurdu, w którym zbliża się koniec świata, a Antychryst (o imieniu Adam) jest jedenastolatkiem, nie mającym pojęcia o swoim rodowodzie.

Na koniec kilka cytatów (łącznie z tytułem posta), które być może was przekonają, żeby jakąś część jesiennych, mroźnych wieczorów poświęcić lekturze tej pozycji:

„– Chciałem tylko powiedzieć (...) że jeśli się z tego nie wykaraskamy, to... zawsze wiedziałem, że jest w tobie głęboko ukryta iskierka dobroci.
– To się zgadza – rzekł gorzko Crowley. – A teraz rób, coś zapowiedział.
Azirafal wyciągnął dłoń.
– Miło było cię poznać – powiedział.
Crowley ją przyjął.
– No to za następną okazję – oparł – I... Azirafalu?
– Tak?
– Zapamiętaj sobie, wiedziałem, że w głębi duszy jesteś na tyle sukinsynem, że można cię lubić.”

„Na litość Bo... Sza... na czyjąś litość!” (Crowley)

„To tak, jak to kiedyś powiedziałeś – rzekł Adam. – Rośnie się, czytając o piratach i kowbojach, i kosmonautach, i takich, i właśnie gdy jesteś przekonany, że świat pełen jest zdumiewających rzeczy, to ci mówią, że tak naprawdę, to on jest cały z martwych wielorybów i zrąbanych lasów, i nuklearnych odpadów, co będą krążyć przez miliony lat. Do tego nie warto wyrastać, jeśli chcecie wiedzieć, co o tym myślę.„

„Wszystko, co robił, robił dla zabicia czasu. Znał wiele sposobów zabijania czasu, a niekiedy ludzi.”

Modoczęść: Dzisiaj po raz pierwszy prezentuję nową fryzurę tj. brązowe włosy z czerwonymi końcówkami, które uwielbiam i pewnie szybko się ich nie pozbędę ;). Poszczególnych części garderoby komentować nie będę, odniosę się jedynie do butów. Wszystko, czego oczekuję od idealnych czółenek: wysokie, wygodne, obcas słupek, czerwona podeszwa, paseczek. Długo szukałam aż w końcu znalazłam mój ideał  w Wojasie :). No i oczywiście mam także moje ulubione fioletowe soczewki z GeoOptica, których na zdjęciach może idealnie nie widać, ale na żywo robią wrażenie ;).





płaszczyk - Pretty Girl; sweter, torebka - Orsay; spodnie - New Look; bluzka - H&M; buty - Wojas; wąż oplatający szyję - allegro; kolczyki - C&A; lakier do paznokci - Golden Rose; soczewki - GeoOptica;

środa, 1 maja 2013

"Uważaj na ciernie"

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z wami wrażeniami z właśnie przeczytanej książki. Jestem w połowie czterotomowej sagi „Pan Lodowego Ogrodu” autorstwa Jarosława Grzędowicza. Zanim sięgnę po trzecią część, pomyślałam, że w ramach odskoczni przeczytam inną powieść tego autora. Padło na pozycję „Popiół i kurz” z 2006 roku. Posiadam wydanie z 2010 roku, w którym, jako prolog, dołączone jest opowiadanie „Obol dla Lilith”, pochodzące z antologii „Demony”.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: na Ziemi oraz w świecie Pomiędzy. Na Ziemi główny bohater jest etnologiem, niezamężnym i nieco zdziwaczałym, który niegdyś trafił na pewien czas do szpitala psychiatrycznego ze zdiagnozowaną schizofrenią. Z kolei kiedy przechodzi do świata Pomiędzy, staje się Charonem, przewoźnikiem dusz, które utknęły pomiędzy światem doczesnym a zaświatami, uzbrojonym w obrzyn i poruszającym się starym motocyklem Marlene. Przez wiele lat skutecznie łączył to drugie zajęcie ze spokojną pracą wykładowcy akademickiego aż do czasu, kiedy splot różnych zdarzeń – m.in. śmierć zakonnika, a jego wieloletniego przyjaciela oraz spotkanie tajemniczej nieznajomej – doprowadzają go do nierównej walki z demonami. Uwikłany z zagadkę dziwnej śmierci dwóch mnichów, powiązanej z żywotem mistyka z II w. n.e. oraz z Zakonem Cierni, walczy nie tylko o odnalezienie prawdy, ale i o własne życie.

Fabuła książki jest niezwykle wciągająca, ilość powiązanych ze sobą faktów sprawia, że z każdą kolejną stroną jesteśmy coraz ciekawsi, jaki będzie finał. Choć jest to zupełnie inna powieść niż „Pan Lodowego Ogrodu”, czyta się ją równie dobrze. Zagadka, którą musi rozwikłać główny bohater, jest godna dobrego kryminału – pozornie nie mające sensu poszlaki oraz fakty, które zdają się razem nie łączyć, powoli zostają powiązane ze sobą niczym klocki w Mahjongu, jak błyskotliwie zauważył to główny bohater. Opisy bezbłędnie oddają klimat i sprawiają, że nawet tak dziwne miejsce jak świat Pomiędzy, staje się dla czytelnika przerażająco rzeczywiste. Dodatkowo bardzo ciekawym zabiegiem lingwistycznym jest częste wplatanie w fabułę tytułowych słów „popiół” oraz „kurz”, co tworzy niezmiernie intrygujący efekt. Jedynie nie zostały spełnione moje oczekiwania w jednej kwestii, a mianowicie dłuższego i bardziej szczegółowego epilogu. Natomiast intrygujący był dla mnie syberyjski klimat, związany z osobą swoistego mentora, który nauczył głównego bohatera przenosić się do świata Pomiędzy w sposób kontrolowany i, powiedziałabym, pełny. Bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie również wątek Wdowy, zawieszonej pomiędzy światami, która próbowała wmówić głównemu bohaterowi, że jest jej zaginionym mężem.

Reasumując, twórczość Grzędowicza jest jedną z tych, które „pochłaniam” z nieukrywaną przyjemnością. Bo chociaż miło mi się czyta to, co wyszło spod pióra np. Jakuba Ćwieka czy Andrzeja Pilipiuka, nie są to dzieła, od których bardzo trudno by mi się było oderwać. Natomiast tak w przypadku „Pana...”, jak i „Popiołu i kurzu”, czuję ten światy i te historie całą sobą, przenoszę się na planetę Midgaard lub do świata Pomiędzy i jestem tam z tymi bohaterami i razem z nimi przeżywam ich przygody. Dlatego też uważam, że jest to pozycja godna polecenia i z pewnością nie pożałujecie, że po nią sięgnęliście.

Część modowo-zdjęciowa:
Gdyby ktoś miał wątpliwości, muffinka na moim nadgarstku jest od paru dni moją ulubioną bransoletką - aż ślinka cieknie na jej widok ;)
bluzka - New Look; marynarka, apaszka - Orsay; spódniczka - Promod; sweter - Cubus; czółenka - CCC; torebka - David Jones; dinozaur przy torebce, piórniczek-krowa - Nici; bransoletka z muffinką - Solo Art Cafe; pozostałe bransoletki - Claire's; kokardka we włosach - Bijou Brigitte; wisiorek z zębami - House; zegarek - pamiątka z Chorwacji
bluzka - Oodji; spódniczka - Promod; lordsy - Deezee; torebka - TK Maxx / Princess&Cult; owieczka przy torebce - Nici; krzyżyk - Glitter; czacho-bransoletki, muffinkowe kolczyki - Cubus; wąsata bransoletka - Claire's; muffinkowe spinki - Bijou Brigitte; niebieskie kolczyki - Orsay; pierścionek - no name