poniedziałek, 14 października 2013

Garfield Idzie Spać, a samobójstwa nie popełniają się same

W niedzielę, 13 października Wrocław pokazał swoje drugie, mroczne oblicze. Na ulicach można było spotkać członków tajnej organizacji. Niektórzy mówią, że ta organizacja jest rozwiązaniem na kryzys demokracji, że przynoszą ludziom szczęście i sprawiedliwość, ale są i tacy, którzy przestraszonym głosem szepczą, żeby uciekać od Masek jak najdalej lub tacy, którzy wiedzą, że zapadł już na nich wyrok... Policja mówi o popełnionych ostatnio czterech samobójstwach, jednak do tej pory nie zastanowiło ich, czy mają ze sobą jakiś związek, a nikomu nie wydało się dziwne znalezienie przy jednym z ciał szkarłatnej maski. Czy Wrocław nie jest już bezpiecznym miejscem? Co oznaczają tajemnicze symbole wymalowane na murach? Jaką rolę gra w tym wszystkim Śmierć w srebrnej masce, przechadzająca się spokojnie ulicami ze stryczkiem w rękach? I jak, do diaska, w rozwiązaniu tych zagadek mają nam pomóc kalambury rysowane na czyjejś twarzy?

Spokojnie, nie musicie się obawiać ani wyjeżdżać do innego miasta – właśnie opisałam wam pokrótce grę miejską, w której brałam udział, a która została zorganizowana przez Wrocławskie Gry Miejskie oraz Międzynarodowy Festiwal Kryminału. Naszej drużynie nadaliśmy wdzięczną nazwę Garfield Idzie Spać, co idealnie oddawało mój nastrój w momencie pisania maila zgłoszeniowego. Mimo braku dynamizmu w tejże nazwie, chyba byliśmy wystarczająco szybcy, gdyż zdobyliśmy II miejsce (ex aequo z kilkoma innymi, ale co z tego) i otrzymaliśmy nagrody książkowe - ja wybrałam „Krew na placu lalek” Krzysztofa Kotowskiego (nie oceniłam książki po okładce, a po tytule – czyż nie brzmi intrygująco?)! Biegaliśmy po mieście w te i wewte pomiędzy poszczególnymi postaciami, których oblicza skrywały maski, a barki okrywały czerwone płaszcze (odnoszę wrażenie, że wszyscy ludzie spoza gry zmówili się, aby tego konkretnego dnia włożyć na siebie czerwień, aby nas zmylić), powoli poznając hierarchię organizacji i poszczególnych jej członków, wciąż nie mogąc dojść do tego, kim tajemniczy Zero i czy naprawdę istnieje. Otrzymywaliśmy różne zadania m.in. zagadkę matematyczno-logiczną z przepływaniem na drugi brzeg wyspy, tworzenie żywej konstrukcji, czyli stanie w cztery osoby, mając np. tylko dwa punkty podparcia (nie ma to jak stać komuś na stopach – szkoda, że nikt z nas nie miał na sobie glanów!) czy też podpowiadając Kochance, jak uniknąć śmierci. Koniec końców, organizacja nadal działa, starania policji zakończyły się fiaskiem, a 12 drużyn postanowiło wstąpić w szeregi Masek – jesteśmy taaacy źli.

Reasumując, bardzo miło spędziłam niedzielne popołudnie, zabawy było co niemiara, a coraz to kolejne wątki sprawiały, że coraz bardziej pragnęliśmy dojść do prawdy (przy okazji zdobywając jak najwięcej podpisów za zaliczone zadania). Nigdy wcześniej nie brałam w czymś takim udziału (myślę, że osiągnęliśmy niezły wynik jak na świeżaki, czyż nie?), ale bardzo się cieszę, że się zdecydowałam, organizatorzy świetnie się spisali i już wiem, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych gier miejskich – i oby pogoda następnym razem również dopisała!

A oto Śmierć we własnej osobie
Dobra, zdjęć nie porobiłam zbyt wiele, bo byłam zajęta bieganiem i rozwiązywaniem zagadek, ale możecie zajrzeć TUTAJ, żeby zobaczyć więcej fotek albo zajrzeć na fanpage Wrocławskich Gier Miejskich.

A na koniec Garfield Idzie Spać:

Jak zwykle zachęcam do obserwacji tradycyjnej tudzież bloglovinowej oraz do polubienia mnie na Facebooku :)


8 komentarzy:

  1. Bardzo dobry wynik! My graliśmy (sumując gry wszystkich członków drużyny;) piąty raz i nic nie wygraliśmy - zabawa świetna i wszystkim gorąco polecamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gra miejska! Fantastyczna zabawa, po Twoim opisie też widać, że bardzo Ci się podobało. Do tej pory brałam udział w dwóch takich zabawach, ale chętnie kiedyś jeszcze pobiegam tak po mieście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, bardzo, bardzo mi się podobało :D. Lubię takie pozytywne eventy :).

      Usuń
  3. Bardzo fajny post, masz dobry styl pisania! Tylko zastanawiam dlaczego ja nigdy nie wiem, gdzie i kiedy są takie gry organizowane, bo chętnie wziełabym udział! Póki co czekam na piątkowo-sobotnie pogaduchy blogerów, zapowiada się ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki! W sumie we Wro tyle się dzieje, że czasami trudno nadążyć ;). Ja o grze wiedziałam, bo zostałam zaproszona przez Fb, inaczej pewnie też żyłabym w błogiej nieświadomości. Jeśli cię to zainteresowało, polecam polubić fanpage Wrocławskich Gier Miejskich, wtedy będziesz na bieżąco :). Och, też czekam na Pogaduchy z niecierpliwością! <3

      Usuń
  4. Jaaaa ale mnie wystraszyłaś! Serio, już chciałam się pakować i wyprowadzić 100km stąd :D gry miejskie we wro zawsze spoko!

    OdpowiedzUsuń
  5. W brew pozorom myślę, że przez internet można się zarazić wieloma rzeczami ];> nie znasz dnia ani godziny! :>
    (pij melisę przed zaśnięciem, najlepiej z dwie szklanki, mi trochę pomaga)

    OdpowiedzUsuń