wtorek, 19 listopada 2013

Bo Bizet to nie tylko "Carmen"

Tak się złożyło, że jeszcze nie miałam okazji być na operze, toteż kiedy okazało się, że koleżanka poszukuje towarzystwa, z chęcią się zgodziłam. Tę decyzję zaliczam do bardziej udanych w moim życiu, ponieważ dzięki niej wybrałam się na "Poławiaczy pereł" George'a Bizeta. Już sam fakt, że w tym megawidowisku brało udział 300 aktorów, robi wrażenie. Zdecydowanie odpowiadało mi, że akcja tej opery rozgrywa się w Cejlonie, bo dzięki temu można było poczuć tę jedyną w swoim rodzaju orientalną atmosferę, wzmożoną przez przepiękne stroje (i częste wzywanie boga Brahmy). Bardzo dobrym pomysłem jest wyświetlanie polskiego tłumaczenia libretta na telebimach, dzięki czemu nie ma problemu ze zrozumieniem (bo nie wyobrażam sobie, żeby śpiewali tłumaczony tekst). Fabuła sama w sobie może i mnie nie porwała, jednak nie była też zła. Zresztą wydaje mi się, że nie jest ona najważniejsza w operze, a kluczową sprawę stanowi muzyka, która była najwyższym poziomie. Wszyscy soliści zachwycali umiejętnościami wokalnymi, a brzmienie chóru miało moc i wprowadzało w klimat Cejlonu. Przepięknie tańczyła sekcja baletowa, można było się na nich zapatrzeć. Teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego megawidowiska we Wrocławiu, które zapowiada się na wiosnę.
Kilka zdjęć:

Jeśli chodzi o stylizację, to jest cieplutko i jesiennie. W tym sezonie wzięło mnie na kolor bordowy, co zresztą nietrudno zauważyć (sparkląca się bordowa czapka, cudeńko!). Koszula, którą mam na sobie, ma tylko jedną niedogodność - jak zapnę ją na ostatni guzik, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to próba pozbycia się mnie poprzez uduszenie.

Może nie do końca widać, ale mam jasno zielony lakier oraz srebrny






płaszcz - Promod; sweter - Takko; bluzka koszulowa - H&M; torebka - Orsay; czapka - New Yorker; koturny - CCC;

8 komentarzy:

  1. Ta torebka większa w środku to taka typowo damska rzecz :D Ciekawa jestem, co faceci chcieli uczynić większego w środku dzięki technologii Władców Czasu :D

    W operze nigdy nie byłam. W ogóle nawet w teatrze dawno nie byłam. Ciągle tylko te seriale i seriale :(

    Podoba mi się, jak do tego zielonego płaszczyka dobrałaś bordowe dodatki! Trochę ta kratka jest chyba bordowa? Ale to i tak nieoczywiste połączenie, super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w teatrze dawno nie byłam, dopóki jakoś miesiąc temu nie trafiła mi się okazja pójścia na "Mausera", a potem pomyślałam, że trzeba by w tym kierunku coś więcej podziałać i od tego czasu wypatruję ciekawych spektakli ^^
      W tej kratce jest świetne, że ma taki trudny do określenia kolor, dzięki czemu pasuje i do bordowego, i do różowego :).

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, cudowna stylizacjaa ;)
    http://caroline-caaroline-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. masz przepiękny płaszcz! I torebeczkę cudowną! Podoba mi się kolorystyka zestawu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do siebie;)
    http://lifearthandmade.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nigdy nie byłam jeszcze w Operze, ale mam nadzieję, że uda m isię to kiedyś zmienić :)
    Ładna torebka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też miałam się wybrać na Poławiaczy Pereł, ale w tym samym czasie nałożyły mi się targi ślubne, trzeba było się do nich przygotowywać, a potem dopadła mnie potworna grypa i Poławiacze przepadli :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny masz płaszcz! Super kolor :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń